Witamina C oczami farmaceuty

witamina C forever W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o witaminie C, ale czy na pewno wszystko o niej wiemy? Poniżej przedstawiam wywiad znaleziony w sieci (źródło: www.ashires.pl), który warto przeczytać!

O roli witaminy C w walce z patogenami, jej zdolności wiązania metali ciężkich oraz o różnicy pomiędzy kwasem askorbinowym i askorbinianem sodu, z JANUSZEM NAWOLSKIM, farmaceutą i pasjonatem fitofarmacji, rozmawia Jolanta Podsiadła.

Chcę Pana poprosić abyśmy spróbowali się zmierzyć z najpopularniejszą z witamin – kwasem askorbinowym czyli witaminą C. Wiadomo najlepsza jest ta którą pozyskuje się z dobrych surowców naturalnych. Niemniej jednak często sięgamy po tabletki syntetyczne. Czy zawarta w nich witamina ma postać lewoskrętną?
– Niezależnie, czy kupujemy ją w tabletkach, kapsułkach czy w postaci preparatów złożonych, które mają również inne składniki, są to produkty, które zawierają półsyntetyczną witaminę C. Od 1972 roku witamina C jest pozyskiwana nie w procesie czystej syntezy chemicznej, lecz w procesie biotechnologicznym z elementami syntezy chemicznej. Jest to proces wieloetapowy, w którym biorą również udział mikroorganizmy, takie jak drożdże czy bakterie. To warunkuje, że półsyntetyczna witamina C jest w dziewięćdziesięciu kilku procentach swej zawartości witaminą lewoskrętną.

Dlaczego powinna być właśnie taka?
– Nasze komórki są w stanie asymilować (przyswajać) tylko cząsteczki w postaci lewoskrętnej (lewoskrętność warunkuje ich dopasowanie do pewnych enzymów i białek w naszym organizmie), postać prawoskrętna jest wykorzystywana w stopniu minimalnym. Ale opieranie kampanii reklamowej na informacji, że dany produkt zawiera lewoskrętny kwas askorbinowy jest wprowadzaniem klientów w błąd, gdyż cała witamina C obecna na rynku jest, jak powiedziałem, w dziewięćdziesięciu kilku procentach lewoskrętna. Nie ulega natomiast wątpliwości, że najlepszą jest ta, którą pozyskuje się z surowców naturalnych, w wersji organic (eko). Jednak takich produktów, w wersjach ekologicznych, jest na polskim rynku bardzo mało.

Czy askorbinian sodu to również witamina C?
– Askorbinian sodu to sól sodowa kwasu askorbinowego, związek otrzymywany poprzez zobojętnienie kwasu askorbinowego wodorotlenkiem sodu lub wodorowęglanem sodu (soda oczyszczona). W wyniku przemian metabolicznych w organizmie, odłącza się kation sodowy i askorbinian sodu staje się w naszych tkankach witaminą C. Jest to prosta przemiana, oparta na zjawisku dysocjacji.

A zatem nie ma różnicy, czy jemy kwas askorbinowy, czy askorbian sodu?
– Jest różnica, Przyjmując kwas askorbinowy, zakwaszamy żołądek. I jeśli ktoś ma problemy z różnego typu nadżerkami śluzówki i żołądka czy wrzodami, to przy większych dawkach kwasu askorbinowego tego typu dolegliwości mogą się nasilać. Natomiast podając doustnie askorbinian sodu, unikamy tego problemu. Ma on obojętne pH, w granicach 7, a po rozpuszczeniu w wodzie – lekko słony smak. Ale jeśli podamy go z lekko kwaśnym sokiem, nie wyczujemy słonego posmaku. Można go rozpuścić na przykład w wodzie z dodatkiem cytryny. Woda powinna być ciepła, ale nie gorąca, bo powyżej czterdziestu kilku stopni witamina C może przechodzić w tzw. formę apo, która jest nieaktywna. Stosując askorbinian sodu, trzeba jednak pamiętać, że wprowadzany do organizmu sód i zmieniamy nieco w osoczu krwi stosunek potasu do sodu. Dlatego przy dużych dawkach askorbinianu sodu powinno się w jakiś sposób wyrównywać potas, czy to produktami spożywczymi, czy suplementami.

Czy askorbinian sodu można kupić w aptece?
– Jeśli chodzi o surowce farmakopealne wykorzystywane w recepturze aptecznej, to takiej substancji nie ma ani w polskiej, ani w europejskiej farmakopei (kodeks apteczny). Zawiera go natomiast farmakopea amerykańska i główni producenci askorbinianu sodu wytwarzają go w oparciu o nią (United States Pharmacopea 36-37).

To znaczy, że na rynku polskim nie jest on dostępny?
– Ależ jest. Możemy go kupić jako tak zwany dodatek żywieniowy o symbolu E 301. To jest właśnie askorbinian sodu. Wszyscy znamy dodatki na literkę E i na ogół się ich boimy. Ale akurat ten, w określonych dawkach, nie jest ani szkodliwy, ani niebezpieczny. Askorbinian sodu można kupić w Polsce i Europie w wersji spożywczej.

Witamina C to jeden z tych związków którego ludzki organizm nie potrafi wytworzyć i musimy mu ją dostarczyć. Ile jej potrzebujemy?
– Minimalne dzienne zapotrzebowanie na witaminę C, obowiązujące oficjalnie od wielu lat, to około 60 mg (miligramów) dla osoby o wadze 70-80 kg. Ale tak naprawdę jest to dawka absolutnie  niezbędna, abyśmy nie zapadli na choroby wywoływane jej niedoborem (przykładem, o którym chyba każdy słyszał, jest szkorbut). Natomiast większe jej dawki są jak najbardziej wskazane. Witamina C jest uniwersalnym przeciwutleniaczem, ma zdolność wiązania metali ciężkich (funkcja chelatująca) i jest naturalnym orężem w walce z różnymi patogenami – bakteriami, wirusami, grzybami, a także bakteriami wewnątrzkomórkowymi, o których się dużo nie mówi, a co jest bardzo ważne, jeśli chodzi o leczenie chorób przewlekłych i cywilizacyjnych.witamina c

Nie wystarczy, że będziemy jedli owoce i warzywa w dużych ilościach?
– Oczywiście, tak byłoby najlepiej, pod warunkiem, że mamy dostęp do zdrowych produktów. Ale jeśli w tej chwili ponad 90 procent upraw pochodzi z rolnictwa konwencjonalnego, to wiadomo, że zawierają one mniej lub więcej zanieczyszczeń różnego typu – pozostałości pestycydów, związków przeciwgrzybicznych, metali ciężkich itd. W jakimś stopniu przechodzą one do naszego krwioobiegu i w efekcie do naszych tkanek. I kółko się zamyka. Potrzebne są m.in. większe dawki witaminy C, by organizm mógł sobie z nimi radzić.

Co to znaczy większe dawki?
– W podaniu doustnym możemy bezpiecznie mówić o dawkach do kilku gramów na dobę, w zależności od wagi ciała, tolerancji preparatu i innych predyspozycji organizmu pacjenta. Stosując witaminę C w postaci askorbinianu sodu, omijamy problemy związane z podrażnieniem śluzówki przewodu pokarmowego. W przypadku kwasu askorbinowego, nie zalecałbym przekraczania dawki 1 grama, właśnie ze względu na efekt drażnienia śluzówki żołądka. Na rynku amerykańskim oficjalnie zalecane jest przyjmowanie askorbinianu sodu doustnie na poziomie nawet do 3-4 gramów na dobę. Jak powiedziałem, każdy musi dopasować dawkę do swojego organizmu, ale ten poziom jest uznawany za bezpieczny, z minimalnym ryzykiem działań niepożądanych. Ważne jest, aby zaczynać od małych dawek, na poziomie 100-200 mg na dobę u osoby dorosłej i stopniowo je zwiększać, obserwując, jak reaguje nasz organizm. Naturalnym wskaźnikiem nasycenia organizmu witaminą C jest delikatne rozwolnienie po przedawkowaniu. Trzeba też pamiętać, by rozłożyć tę ilość na kilka dawek na dobę. Przy doustnej formie podania bariera żołądkowo-jelitowa powoduje, że niezależnie jak dużą porcję witaminy C weźmiemy jednorazowo, do osacza przechodzi jej nie więcej niż 300-500 mg. A zatem mniejsze ilości, ale podawane częściej, będą bardziej efektywne.

Ile witaminy C można dawać dziecku?
– Nie polecam podawania dzieciom witaminy C jako kwasu askorbinowego, a jeśli już, to w minimalnych ilościach – 30 do 60 mg na dobę. Dzieci mają bardzo delikatny nabłonek dróg moczowych i przy większych dawkach może wystąpić podrażnienie i stan zapalny pęcherza moczowego, cewki moczowej czy nawet kłębuszków nerek. Jest to związane ze zmianą pH oraz wzrostem ciśnienia osmotycznego. Problem najczęściej wycofuje się po zaprzestaniu podawania kwasu askorbinowego, niemniej mogą pojawić się nieprzyjemne objawy pieczenia w okresie podawania. Dlatego polecam askorbinian sodu, dawka dzienna zależy od wieku i wagi dziecka, może to być 100-200 mg, a w przypadku zagrożenia infekcją 300 mg. Na przykład ja podaję dziecku 8-letniemu 500 mg, 3,5-letniemu 250 mg askorbinianu sodu w postaci tabletek do ssania o cytrusowym smaku. Ale to nie oznacza, że zalecam wszystkim rodzicom takie dawkowanie. Każdy powinien dobrać dawkę odpowiednią dla swojego dziecka lub skonsultować ją ze specjalistą, który ma wiedzę na ten temat.

Czy duże dawki witaminy C mogą powodować wykrystalizowanie się jej w nerkach?
– Zdarza się to bardzo, bardzo rzadko, niemniej są badania, które pokazują, że teoretycznie jest to możliwe. Ale tylko w pewnych warunkach, przy pewnych parametrach, jeśli chodzi na przykład o pH moczu (gdy jest ono niskie) oraz przy dużym odwodnieniu organizmu i zagęszczeniu moczu. Dlatego jeszcze raz podkreślam, że jeśli chcemy się suplementować witaminą C, zaczynamy od małych dawek i obserwujemy, jak reaguje na nie nasz organizm.

Jeśli witamina C Jest orężem w walce z patogenami, czy jest stosowana w celach terapeutycznych?
– Aby uzyskać w osoczu krwi duże stężenie witaminy C w celach terapeutycznych, podaje się sól sodową (askorbinian sodu) domięśniowo lub bezpośrednio do naczynia krwionośnego. Wówczas mamy niemal stuprocentową biodostępność i bardzo szybki czas uzyskania tzw. stężenia terapeutycznego, czyli stężenia leczniczego danej substancji, uzyskiwanego w osoczu krwi po jej podaniu. W Polsce są dostępne preparaty, które zawierają od 100 do 500 mg askorbinianu sodu w jednej ampułce, przeznaczone do iniekcji lub wlewów dożylnych. Są to produkty dopuszczone do obrotu wyłącznie w aptekach. Zatem inne niż doustne podanie witaminy C może zalecić lekarz w konkretnym wskazaniu. Przykładem jest okulistyka, w której stosuje się dawki rzędu 100-500 mg askorbinianu sodu, by ograniczyć stan zapalny, np. w obrębie gałki ocznej. Natomiast nie ma w Polsce procedur medycznych na stosowanie dużych dawek witaminy C, np. w onkologii.

Kilka tygodni temu jeden z lekarzy uratował życie dziecka umierającego z powodu sepsy, podając mu wielokrotnie wyższą dawkę askorbinianu sodu. Nie miał prawa tego zrobić?!
– jednym z mistrzów na mojej zawodowej drodze był nieżyjący już doktor Antoni Krasicki z Gdyni, który powtarzał – i sam tak postępował – że obowiązkiem lekarza jest ratowanie pacjenta bez względu na procedurę. Jeżeli kończą się wszelkie dopuszczone procedury medyczne, a lekarz ma wiedzę na temat innego sposobu pomocy pacjentowi, to ma prawo/obowiązek wykorzystać go w celu ratowania życia ludzkiego (przysięga Hipokratesa). W praktyce – stosując preparat nieujęty w podawanej dawce oraz procedurze, choćby askorbinian sodu – lekarz podejmuje ryzyko zarówno jeśli chodzi o pacjenta, jak i wobec instytucji administracyjnych. To temat rzeka, wymagający moim zdaniem publicznej debaty i odważnych decyzji osób zarządzających służbą zdrowia w Polsce.

Jaką wiedzę dają studia medyczne?
– Lekarzy kształci się w kierunku leczenia lekami syntetycznymi. Farmaceuci mają co prawda przedmioty dotyczące fitoterapii, jak farmakognozja, lek roślinny czy botanika, jednak z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że są one tylko narzędziem do poruszania się po tej drodze, dalszą wiedzę trzeba zdobywać samemu. jeśli chodzi o lekarzy, mam duży szacunek dla tych, którzy, gdy pacjent pyta o terapie preparatami naturalnymi, nie negują ich, lecz mówią otwarcie, że nie mają wiedzy w tym względzie. Obserwuję natomiast, że coraz więcej lekarzy, również tych z tytułami profesorskimi, takiej wiedzy poszukuje.

To proszę jeszcze powiedzieć, co Pan – zwolennik fitofarmacji – radziłby zastosować w przypadku infekcji grypopodobnej?
– Przy infekcjach różnego typu, jeśli chcemy zadziałać skutecznie, przede wszystkim musimy zadziałać szybko. Polecam na przykład preparaty oparte na olejkach eterycznych, jak olejek oregano. Do tego Echinacea purpurea – sok w kroplach. W kombinacji z witaminą C (w postaci askorbinianu sodu, z podanych wyżej względów) można szybko i skutecznie interweniować przy zaczynającej się infekcji górnych dróg oddechowych.

A czy suplementuje się Pan na co dzień?
– Biorę koenzym Q10 (ubichinol) 300mg, resweratrol 250 mg (związek obecny m.in. w skórce czerwonych winogron), nattokinazę 100 mg (enzym uzyskiwany ze sfermentowanego ekstraktu soi), witaminę D 10 000 jm, witaminę K2 mk7, witaminy B. jeśli chodzi o witaminę C, stosuję 1 gram dziennie, biorę tabletki do ssania zawierające głównie askorbinian sodu, nieco kwasu askorbinowego i polifenole roślinne. Moje dzieci uwielbiają pastylki do ssania z witaminą C oraz organiczne (ekologiczne) witaminy pozyskiwane z organicznych ekstraktów warzywno-owocowych, w postaci żelków.

Dziękuję za rozmowę.
Jolanta Podsiadła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *